Urząd Gminy Koszęcin
A- A A+ kontrast normalny kontrast wysoki kontrast kontrast

Najnowsze wiadomości

2014-12-23 13:06:22

Hol Domu Kultury otwarty

22 grudnia, po ponad 1,5 - miesięcznym remoncie, odbyło się oficjalne otwarcie holu Domu Kultury w Koszęcinie. Symbolicznego przecięcie wstęgi dokonał wójt Grzegorz Ziaja, dyrektor Domu Kultury Renata Pyrek, projektant holu Mariola Gryglewska oraz wykonawca Roman Klima. Jako jedni z pierwszych, nowy hol mogli zobaczyć zaproszeni goście, w tym radni Gminy. A rzeczywiście jest co podziwiać. Hol nie był remontowany od ponad pół wieku, a gości domu kultury na wejściu witał duch PRL\'u. Teraz dawny, ponury wystrój zastąpiło przejrzyste, nowoczesne wnętrze, utrzymane w odcieniach bieli i szarości, z efektownym oświetleniem. Autorką projektu holu jest pani Mariola Gryglewska z Częstochowy, wykonania remontu podjął się natomiast pan Roman Klima, właściciel firmy Klimex z Koszęcina. Zarówno projekt, jak i sam remont wykonano na najwyższym poziomie. Koszt remontu wyniósł 51,5 tys. zł. netto. Fundusze na modernizację holu pochodziły z odliczenia podatku VAT z inwestycji przeprowadzonej w Domu Kultury w 2010 roku – remoncie II piętra wraz z Obserwatorium Astronomicznym. Otwarcie holu wiąże się nie tylko z poprawą estetyki wnętrza Domu Kultury, ale jest także końcem problemów z wejściem do budynku. Na czas remontu petenci Domu Kultury, GOPSu i Biblioteki musieli przemieszczać się klatkami ewakuacyjnymi, niejednokrotnie mając problem z odnalezieniem drogi. Teraz witać ich będzie piękny hol.Dyrekcja Domu Kultury pragnie podziękować projektant holu Marioli Gryglewskiej oraz wykonawcy – panu Romanowi Klima za dobrą współpracę oraz solidne i fachowe wykonanie projektu i remontu. Symbolicznego przecięcia wstęgi dokonali (od lewej): wójt Grzegorz Ziaja, projektant Mariola Gryglewska, dyrektor DK Renata Pyrek i wykonawca Roman Klima Mariola Gryglewska i Roman Klima są odpowiedzialni za aktualny wygląd holu Domu Kultury.
2014-12-23 12:50:26

Stajenka w Bruśku

W sobotę 20 grudnia mieszkańcy Bruska i okolic, wzięli udział w uroczystym otwarciu stajenki. Uroczystość ta jest kultywowana w Bruśku już od dwunastu lat. Mieszkańcy zbierają się koło kościoła, aby w stajence złożyć małego Jezusa do żłobka. W uroczystości zwykle bierze udział grupa 30-40 osób. Uroczyste otwarcie stajenki co roku uwieńcza wspólne biesiadowanie na świeżym powietrzu. Także w tym roku zebranych częstowano gorącą kawą i herbatą oraz kiełbaskami z ogniska, tak by nikt nie zmarzł. Poza corocznym otwarciem stajenki, Brusiek posiada jeszcze jedną świąteczną tradycję, którą może się poszczycić – mianowicie pasterkę. Co roku, od dwudziestu lat, w noc wigilijną w kościele p.w. Św. Jana Chrzciciela zbierają się setki osób, a jak mówi proboszcz parafii – Krzysztof Sędlak, komunia jest rozdawana w liczbie bliskiej tysiąca, przez czterech kapłanów. Sam Brusiek liczy jedynie 84 mieszkańców, skąd więc taka liczba wiernych? Ludzie przyjeżdżają z okolicznych miejscowości i miast dla wyjątkowej atmosfery. Sam kościół posiada 160 miejsc, większość uczestników Mszy gromadzi się więc na zewnątrz. Pasterka rozpoczyna się tu o godz 22:00 i kończy ok. północy, półgodzinnym, wspólnym kolędowaniem. Z roku na rok w pasterce w Bruśku uczestniczy coraz więcej osób. - Jak przyszło mi prowadzić pierwszą pasterkę w tym kościele w 2011 roku, to ostrzegano mnie, że ludzi przyjeżdża bardzo dużo. Przyjąłem to jako dobry znak, ale kiedy wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem ten tłum, to dopiero wtedy zrobiło to na mnie wrażenie – wspomina ks. Sędłak.
2014-12-19 16:43:22

Nowe godziny urzędowania od 01.01.2015r.

Uwaga z dniem 1 stycznia 2015 roku, ulegają zmianie godziny pracy Urzędu Gminy w Koszęcinie. Godziny urzędowania: poniedziałek 730- 1530 wtorek 730- 1700 środa 730- 1530 czwartek 730- 1530 piątek 730- 1400 kasa urzędu gminy jest czynna codziennie od 7 do 15 z godzinną przerwą od 12 do 13 za wyjątkiem: wtorku piątku Kasa Urzędu Gminy jest czynna codziennie od 730 do 1500 z godzinną przerwą od 1200 do 1300 za wyjątkiem: wtorku 730- 1630 piątku 730- 1330
2014-12-19 14:21:11

Zapraszamy na koncerty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

W tym roku akcja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbędzie się w Rusinowicach, Strzebiniu i Koszęcinie.
2014-12-18 10:25:04

50 lat w kabinie kinowej

Kino, niegdyś jeden z najpotężniejszych środków przekazu kultury popularnej, dziś przechodzi kryzys. Dotyczy on także koszęcińskiego kina „Panorama”, które w tym roku oficjalnie zawiesiło swoją działalność. O historii kina, chwilach jego wzlotów i upadków, najpopularniejszych filmach oraz roli kinooperatora i zadaniach z jakimi musi się zmierzać, opowiada nam pan Andrzej Beksa – kinooperator kina „Panorama” z 50 letnim stażem. Echo Gminy: W tym roku obchodził pan 50-lecie pracy w kinie „Panorama”. Jak zaczęła się pana przygoda z kinem? Andrzej Beksa: Moja przygoda z kinem „Panorama” zaczęła się dokładnie w 1964 roku. Byłem jeszcze bardzo młody i początkowo pełniłem rolę, tak zwanego, „chłopca na posyłki”. Dopiero 1 kwietna 1965 roku zostałem tam zatrudniony na ½ etatu. W tajniki pracy kinooperatora wprowadzał mnie pan Franciszek Polk, który w tamtym czasie był operatorem kina. Wtedy „Panorama” była jeszcze stosunkowo młodym kinem, bo powstała w roku 1960, dokładnie 19 lutego wyświetlono pierwszy film. W ciągu tych kilku lat kino bardzo się rozwinęło i potrzebne były kolejne ręce do pracy. W 1966 roku zostałem powołany do armii i przerwałem prace na dwa lata. Wróciłem w maju 68 roku i kontynuowałem pracę. W roku 1970, po trzymiesięcznym kursie we Wrocławiu zdobyłem uprawnienia II stopnia do samodzielnego wyświetlania filmów. Roku później zdałem egzamin w Łodzi, uprawniający mnie do obsługi wszelkich projektorów. E.G.: Co skłoniło pana do podjęcia pracy kinooperatora? Czy zawsze chciał pan nim zostać? A.B.: Właściwie nie, trafiłem do „Panoramy” trochę z przypadku. W tamtym czasie bardzo interesowałem się fotografią i samym kręceniem, obróbką i montażem filmów. Marzyłem, żeby dostać się do szkoły filmowej w Markach za Warszawą, niestety ilość miejsc była bardzo ograniczona. Tym sposobem w 1964 roku trafiłem do kina, ucząc się w praktyce zawodu kinooperatora. E.G.: W pewnym sensie, od zawsze pasjonował się pan techniczną stroną kina i samych filmów. A.B.: Tak. Na kursach uczyłem się techniki kręcenia, montażu i obróbki filmów. Praktykowałem także w kole fotograficznym, działającym w tamtym czasie przy Domu Kultury w Koszęcinie. W jednym z pomieszczeń dzisiejszej Gminnej Biblioteki Publicznej znajdowała się ciemnia, gdzie sam wywoływałem i obrabiałem filmy. Wraz z członkami koła organizowaliśmy rożnego rodzaju konkursy. Wtedy fotografia i kino cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. Ja sam, jako początkujący kinooperator, mogłem nabyć trochę praktyki. Kiedyś techniki obróbki kopii filmowej były o wiele bardziej wymagające niż dziś. E.G.: Wynika z tego, że dawniej kinooperatorzy musieli mieć kwalifikacje montażysty. A.B.: Trochę było trzeba się interesować fotografią, to jej znajomość jest punktem wyjściowym do pracy przy filmie. Każdy kinooperator musiał dokładnie wiedzieć z czego film się składa, z jakiego materiału jest wykonany i jak go dobrze zmontować, tak, żeby kopia nie przerwała się w trakcie emisji. Kopie filmowe były dostarczane do kin na kilku taśmach. Kinooperator musiał rolki odpowiednio posegregować i zmontować w całość. Dopiero wtedy kopia była gotowa do emisji. Wczesne taśmy filmowe wykonywano z nitrocelulozy, która była łatwopalna i podatna na uszkodzenia. Taką kopię sklejało się na zakładkę, kosztem poszczególnych klatek. Przejścia były widoczne dla widza, a od techniki sklejenia zależało jak bardzo. Później udoskonalono materiał i kopie sklejaliśmy na styku klatek. Zresztą działa to tak do tej pory. Kiedyś nie było dostępnej literatury fachowej, wszystkiego musieliśmy się uczyć w praktyce. Wystarczy spojrzeć na wczesne kolorowe kopie filmowe. Żeby uzyskać odpowiednie kolory, taśmę filmową pokrywano trzema różnymi emulsjami, wystarczył drobny błąd w proporcji i kolory na filmie nie odzwierciedlały rzeczywistości. E.G.: Praca kinooperator wymaga znajomości techniki i umiejętności radzenia sobie z nią. Z czym w codziennej pracy zmierza się kinooperator? A.B.: Trzeba znać specyfikę kopii filmowej i całego zaplecza kinowego od elektryki począwszy na akustyce kończąc. Z wszelkimi awariami i zmianami technicznymi kinooperator musi sobie radzić sam. Przykładowo nie było możliwość zakupu rolek na zmontowane filmy, musiałem je zrobić sam, tak żeby pasowały na projektor i jednocześnie nie uszkadzały kopii filmowej. Praca kinooperatora wymaga ciągłej nauki i szukania nowych rozwiązań dla coraz lepszej jakości odtwarzania filmu. Od początku istnienia kina „Panorama”, dwukrotnie zmienialiśmy akustykę. Po raz pierwszy na początku lat 80. To i poprzednie nagłośnienie było w technologii dźwięku mono. W tych latach tylko duże kina jak Kino Katowice czy wrocławski Gigant decydowały się na stereo, ale nie wypadało to zbyt dobrze. Dźwięk na taśmach filmowych nagrywany był najpierw w technologii magnetycznej, niedostosowanej do odtwarzania dźwięku w stereo. Później zapis ścieżki dźwiękowej był optyczny , a jeszcze później gęstościowy, co pozwalało na lepszą jakość odtwarzania. Kilka lat temu nasze kino doczekało się nowego sprzętu nagłośnieniowego Dolby Surround, i jakość dźwięku bardzo się poprawiła. Nagłośnienie to jest przystosowane do odtwarzania dźwięku z dzisiejszych, cyfrowych kopii filmów. Od momentu powstania kina tylko raz zmienialiśmy projektory, dokładnie 14 grudnia 1981 roku – dzień po wprowadzeniu Stanu Wojennego. Nowe projektory, były tzw. „półautomatami” – wtedy był to „ostatni krzyk mody” . Ten sprzęt do odtwarzania filmów służy nam bezawaryjnie aż do dziś. E.G.: Pamięta pan czasy, kiedy ogólnie kina cieszyły się bardzo dużą popularnością. Jak to było w „Panoramie”? A.B.: W najlepszym okresie dla kina, wyświetlaliśmy filmy przez 5 dni w tygodniu, nie licząc niedzielnych poranków z bajkami dla dzieci. Zawsze sala była pełna. W poniedziałki i wtorki wyświetlaliśmy mniej popularne filmy, natomiast od czwartku do soboty największe nowości. Zainteresowanie kinem było tak duże, że w latach 80. „Panorama” otworzyła aż dwie filie – kino „Czajka” w Strzebiniu i kino w Rusinowicach. Organizowaliśmy też seanse tematyczne, na przykład Dni Kina Polskiego i Radzieckiego. Pomysłów na wyświetlane filmy nie brakowało, podobnie jak zainteresowania widzów. Swego czasu „Panorama” była jednym z najprężniej rozwijających się kin w województwie katowickim. E.G.: Jakie filmy cieszyły się w „Panoramie” największą popularnością? A.B.: Wszystko zależało od aktualnej mody. Na początku ludzie chętnie przychodzili na westerny, później wyparły je filmy spod znaku płaszcza i spady, aż w końcu przyszedł czas na amerykańskie kino walki. E.G.: Czyżby mieszkańcy Koszęcina najbardziej lubili kino akcji? A.B.: Niekoniecznie. Wyświetlaliśmy też inne gatunki i wszystkie znajdywały swoich amatorów. Te były po prostu najpopularniejsze. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyło się polskie kino historyczne. „Krzyżacy” byli chyba najczęściej wyświetlanym filmem w naszym kinie. E.G.: Kiedy kino „Panorama” zaczęło przeżywać kryzys? A.B.: Aktualnie kondycja kin w ogóle nie jest dobra. Kryzys nie dotyczy tylko „Panoramy”, ale też nie jest niczym dziwnym. Kryzysy zdarzały się już wcześniej, najpierw z wprowadzeniem kaset VHS a później filmów na DVD. Zawsze jednak widzowie wracali do kin. „Panorama” największy spadek zainteresowania przeżyła wraz z wprowadzeniem wielkich Multikin. Odbiło się to na wszystkich małych kinach. Teraz Multikina przezywają kryzys w związany z Internetem, natomiast rośnie zainteresowanie kinami studyjnymi. E.G.: Jak widzi pan przyszłość „Panoramy”? A.B.: Myślę, że przy wsparciu obecnej władzy kino znowu może ruszyć. W tej chwili coraz trudniej dostać kopie analogowe nowych filmów, dlatego konieczny będzie zakup odtwarzacza cyfrowego. Jest to drogi sprzęt, ale dosyć szybko tanieje. Po zakupie moglibyśmy odtwarzać kopie zarówno cyfrowe, jak i filmy z taśm wykorzystując stare projektory. Można by emitować nowości i filmy starsze, do których coraz chętniej się wraca. Kina studyjne zaczęły wracać do łask, i może to być dla nas szansa. „Panorama” to kino z długą tradycją i nie można go zaprzepaścić. E.G.: Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Karolina Imiolska Pan Andrzej Beksa jest związany z kinem \"Panorama\" już od 50 lat. Pracę kinooperatora łączy z pasją filmową i fotograficzną. Pan Andrzej jest także zapalonym modelarzem, w swojej kolekcji posiada setki sklejonych modeli. Kolekcjonuje też stare radia (najstarsze z czasów przedwojennych). Za swoją działalność był wielokrotnie odznaczany.
2014-12-17 07:02:50

Ogłoszenie Starosty Lublinieckiego

W sprawie zatwierdzenia projektu operatu opisowo-kartograficznego ewidencji gruntów i budynków w obrębie Koszęcin w gminie Koszęcin. Informacja (kliknij...) ..
2014-12-17 06:53:28

Informacja o dniu wolnym od pracy w Urzędzie Gminy Koszęcin

Zgodnie z Zarządzeniem Nr 59/2014 Wójta Gminy Koszęcin z dnia 17-04-2014 r. w sprawie dodatkowych dni wolnych od pracy w roku 2014 informujemy, iż dzień 24 grudnia 2014 roku (WIGILIA) jest dniem wolnym od pracy - w zamian za święto przypadające w sobotę 1 listopada 2014 r. (Wszystkich Świętych). Wójt Gminy Koszęcin (-) Grzegorz Ziaja ..
2014-12-16 18:26:43

Informacja o dniu wolnym od pracy w Urzędzie Gminy Koszęcin

Zgodnie z Zarządzeniem Nr 59/2014 Wójta Gminy Koszęcin z dnia 17-04-2014 r. w sprawie dodatkowych dni wolnych od pracy w roku 2014 informujemy, iż dzień 24 grudnia 2014 roku (WIGILIA) jest dniem wolnym od pracy - w zamian za święto przypadające w sobotę 1 listopada 2014 r. (Wszystkich Świętych). Wójt Gminy KoszęcinGrzegorz Ziaja
2014-12-12 12:56:37

Studenci UTW malowali pierniki + fantastyczne przepisy na wigilijne potrawy

„Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski…” 3 grudnia studentów UTW, nauczycieli i uczniów Zespołu Szkół w Koszęcinie połączył radosny zwyczaj malowania pierników, bez których trudno sobie wyobrazić ten czas przedświąteczny. Warsztaty poprowadziła znana ze swego talentu w tej dziedzinie p. Krystyna Poks, która w tradycyjny sposób, bez używania „nowoczesnych” pisaków i innych udogodnień tworzy z pierników prawdziwe dzieła sztuki. Młodzi z zapałem uczyli się tego kunsztu, a seniorzy przekazywali im swoją wiedzę i doświadczenie w przygotowanie bogatych w tradycję potraw wigilijnych. Z przepisami na te potrawy jest właściwie tak, że co gospodyni i co dom – trochę inny sposób i smak, ale zasada wszędzie ta sama: Wieczerza Wigilijna to jedno z najważniejszych spotkań rodzinnych i stół nakryty w szczególny, niepowtarzalny w całym roku sposób. I oby ta dobra tradycja pozostała i łączyła pokolenia… Dziękujemy Pani mgr Ewie Brodowy – Kier. Zespołu Obsługi Placówek Oświatowych Gminy Koszęcin za inicjatywę i współorganizację tego spotkania oraz słodki poczęstunek dla uczestników. Przekazujemy także „orientacyjne” przepisy na niektóre potrawy, może już nieco zapomniane, związane jednak mocno z naszą tradycją i obrzędowością. A młodzi obiecali, że spróbują w tym roku zaprezentować swoje umiejętności kulinarne i włączyć się w przygotowania świąteczne, korzystając z przekazanych im przepisów. Życzymy powodzenia! Siemieniotka Siemieniotka, zwana też siemiotką, konopiotką lub konopionką to tradycyjna zupa śląska przyrządzana z dawien dawna na Wigilię. Dlaczego ma takie nazwy? Bo przyrządza się ją z siemienia konopnego. Dawniej wierzono, że chroni przed chorobami, daje siłę i wróży powodzenie. Dziś to po prostu regionalny i nieco już zapomniany specjał, który podaje się z gotowaną na sypko kaszą gryczaną , nazywaną też krupami pogańskimi. Trzeba przyznać, że nie prezentuje się na talerzu zbyt atrakcyjnie, jednak ma wyjątkowy i specyficzny smak kojarzący się z niepowtarzalną atmosferą wieczerzy wigilijnej. Wymaga ona dość żmudnej pracy i trochę czasu, ale czy nie warto w ten jedyny dzień w roku wrócić do tradycji naszych przodków i oczarować zebraną przy stole rodzinę taką niespodzianką…? Składniki: 30 dag nasion konopnych, litr mleka, łyżka masła, łyżka cukru, sól, kasza jaglana i gryczana. Sposób wykonania: Płuczemy nasiona konopi, zalewamy wrzątkiem i odcedzamy (aby pozbyć się w ten sposób w ten sposób nieco gorzkawego posmaku). Następnie zalewamy nasiona ok.2 litrami wody i gotujemy przez ok. 2 godz., aż nasiona zaczną pękać. Odcedzamy nasiona (zostawiając wodę w garnku) i ucieramy je tłuczkiem, aż puszczą białe mleczko. Odlewamy je do garnka z wodą po gotowaniu. Znów zalewamy nasiona niewielką ilością gorącej wody, chwilę gotujemy, tłuczemy i przelewamy przez sito do garnka z wywarem. Czynność powtarzamy kilkakrotnie, aż z nasion zostaną nam same łupinki. Do powstałego wywaru dolewamy mleka. Zupę zagotowujemy, dodajemy do niej 4- 5 łyżek kaszy jaglanej i gotujemy kilka minut, pilnując, by się nie przypaliła. Dodajemy łyżkę masła. Osobno gotujemy kaszę gryczaną . Wkładamy ją na talerz i zalewamy gorącą zupą. Siemieniotkę można jeść na słono lub na słodko, jak komu smakuje, doprawiając ją sobie na talerzu. W niektórych przepisach zaleca się dodawanie pokrojonej w plastry cebuli gotowanej pod koniec przyrządzania potrawy. Makówki (bez tego specjału w wielu domach po prostu nie ma wigilii) Zmielony mak zalać wrzącym mlekiem lub wodą (wtedy makówki nie kwaśnieją tak szybko), dodać cukier, miód, cukier waniliowy, namoczone rodzynki, obrane, pokrojone migdały (kilka odłożyć), masło, szczyptę soli. Gotować, aż mak napęcznieje. W salaterce ułożyć na przemian kromki bułki i masę makową. Odstawić. Ozdobić migdałami, rodzynkami, wiórkami kokosowymi… Podawać na zimno jako słodki przysmak. Moczka Moczka to słodka piernikowa zupa świąteczna popularna kiedyś na całym Śląsku, w różnych odmianach i wariantach. Zwana też mocką albo i mouczką była – obok siemieniotki – jedną z najstarszych wigilijnych potraw obrzędowych. Moczkę przygotowuje się z piernika oraz kompotu ze śliwek i innych suszonych owoców. Do wigilijnego przysmaku dodaje się całe mnóstwo bakalii – rodzynek, orzechów, migdałów… Niektórzy przygotowywali ją na wywarze z włoszczyzny (pasternaku, marchwi, selera) i głów karpia – jako zupę - jednak obecnie jest częściej traktowana jako słodki deser. 10 dag rodzynek10 dag wyłuskanych i pokrojonych migdałów20 dag suszonych moreli 20 dag suszonych śliwek Kilka suszonych fig (mogą być inne owoce suszone, np. jabłka, daktyle, gruszki)20 dag piernika lub paczka zwykłych pierników sok z 1/2 cytrynyłyżka masła3 łyżki mioducukier do smaku i szczypta soli w przepisach występują także orzechy włoskie, gorzka czekolada i przyprawy piernikowe, jak kto lubi Sposób przyrządzenia: Piernik pokruszyć, zalać zimną wodą, odstawić. Ugotować kompot z suszonych owoców, dodać bakalie. Gotować pod przykryciem na małym ogniu tak długo, aż owoce będą zupełnie miękkie. Do wywaru dodać rozmoczony na miazgę piernik. Gotować jeszcze ok. 10 min ( od czasu do czasu zamieszać i pilnować, żeby się nie przypaliło). Na koniec wlać sok z cytryny, miód, masło i cukier. Ilość składników i przyprawy - zależna od upodobań i apetytów uczestników wieczerzy! Kompot wigilijny Suszone owoce: śliwki, jabłka, figi, morele itp. gotować z dodatkiem laski cynamonowej, goździków, skórki cytrynowej lub pomarańczowej. Posłodzić do smaku i dodać sok z cytryny. Przepis na dobre pierniki 1 kg mąki (najlepiej krupczatki), 0,5 kg miodu (naturalny lub sztuczny)0,35 kg cukru, kostka masła lub margaryny3 jaja, szklanka wody lub mleka2 łyżeczki amoniaku, przyprawy do piernikówMożna dodać kakao i karmelMiód + cukier + tłuszcz + woda – zagotować Do gorącego wsypać połowę mąki (powoli i mieszając, żeby się mąka nie zbryliła), trochę przestudzić, ale jeszcze do ciepłej masy dodać po jednym jajku i mieszać drewnianą łyżką, potem dodać amoniak rozpuszczony w ciepłej wodzie i resztę mąki + przyprawy + szczypta soli. Odstawić do następnego dnia. Na drugi dzień dobrze wygnieść ciasto, rozwałkować po kawałku i wykrawać pierniki. Piec krótko w dobrze nagrzanym piekarniku (175 – 200). Jeśli miód jest rzadki, dać mniej wody. Życzmy sobie obfitości na stole, ale nade wszystko obfitych Łask Bożych na ten świąteczny, błogosławiony czas. Niech spełnią się wszystkie nasze marzenia i plany. Rada Słuchaczy UTW
2014-12-12 12:41:33

Mikołajki 2014

Strzebiń/ Koszęcin Tropem Świętego Mikołaja „Gdzie jest Święty Mikołaj?” - tak zatytułowane było przedstawienie, które Domy Kultury w Strzebiniu i Koszęcinie przygotowały dla najmłodszych. Dzieciaki wraz z trupą teatralną ruszyły tropem Św. Mikołaja 7 grudnia. Poszukiwania zaczęły się w Strzebiniu o godz. 14:30. Publiczność złożona z dzieci i ich rodziców była zachwycona. Gdy Św. Mikołaj już się znalazł, wręczył dzieciakom wcześniej przygotowane i opłacone paczki – w sumie było ich aż 133! Nie brakowało również wspólnych zdjęć z Mikołajem i jego towarzyszkami. W Koszęcinie spotkanie z Mikołajem we wstępnej wersji miało się odbyć na rynku i być połączone z uroczystym zapaleniem świeczek na choince. Niestety warunki atmosferyczne pokrzyżowały te plany, a przedstawienie przeniesiono do Domu Kultury. Na szczęście zdeterminowane dzieci i ich rodzice licznie pojawili się na przeniesionym spotkaniu, a było warto. Przedstawienie trwało ponad godzinę, a dzieci i rodzice wspólnie z mikołajkowymi aktorami tańczyli, pomagali stworzyć portret pamięciowy Św. Mikołaja, upiec ciasto, a ostatecznie wybrali się w podróż do ciepłych krajów. Na końcu wszystkie dzieci otrzymały od Mikołaja słodki podarunek. (KI) Sadów Rodzinne spotkanie ze Świętym Mikołajem Już po raz drugi, Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Wsi Sadów „Nasz Koszęcin”, zorganizowało rodzinne spotkanie ze Świętym Mikołajem. W tym roku, 7 grudnia, na placu przed kościołem p.w. Św. Józefa w Sadowie, zebrały się prawdziwe tłumy. Najpierw dla dzieci i ich rodzin wystąpili uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Sadowie, dzieciaki z Przedszkola w Sadowie i wychowankowie Domu Dziecka w Lublińcu. Dla zebranych koncert zagrał także zespół „Tolerancja”. Dzieci częstowane były gorącą herbatą i pieczonymi jabłkami. Na koniec mikołajkowej imprezy przybył sam Święty, który wręczył wszystkim dzieciakom słodkie prezenty.Zarząd Stowarzyszenia dziękuje wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tegorocznych Mikołajek. (KI) Rusinowice Mikołajkowe zabawy 5. grudnia Gminna Biblioteka Publiczna w Koszęcinie zorganizowała w Domu Spotkań Wiejskich w Rusinowicach „Spotkanie ze Świętym Mikołajem”. W spotkaniu uczestniczyło 134 dzieci w dwóch grupach: 92 dzieci młodsze - przedszkolaki i uczniowie klas 1-4 szkoły podstawowej, a w grupie starszej 42 osoby - uczniowie 5-6 klasy szkoły podstawowej oraz gimnazjaliści. Święty Mikołaj wysłuchał wierszyków i piosenek przygotowanych przez dzieci i zobaczył występ taneczny młodszych dziewczynek. Nie da się ukryć, że wszyscy bawili się świetnie. Na koniec Mikołaj rozdał dzieciom paczki, przygotowane ze środków Biblioteki, nie zabrakło też obfitego poczęstunku. Paczki zostały częściowo zasponsorowane przez \"expres market\" w Koszęcinie, za co bardzo dziękujemy. Dziękujemy również wszystkim, którzy pomogli w przygotowaniu spotkania, a w szczególności Świętemu Mikołajowi i już teraz zapraszamy na przyszły rok! Dyrektor Gminnej Biblioteki PublicznejGabriela Piguła Brusiek Niespodziewane spotkanie ze Świętym Dla dzieciaków z Bruśka spotkanie Świętego Mikołaja było niespodzianką. W sobotę 6 grudnia, wszystkie dzieci udały się do kościoła p.w. Św. Jana Chrzciciela, a kiedy się już grzecznie pomodliły, po Mszy Świętej nawiedził je Święty Mikołaj z workiem pełnym słodkich prezentów. Jako, że dzieci z Bruśka były w tym roku grzeczne, każde otrzymało od Świętego upominek i szczery uśmiech. (Red.)

Losowa galeria zdjęciowa

Mapa strony